Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shamballa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shamballa. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2013

Plotę trzy-po-trzy

Hej!

Dzisiaj coś nie związanego z sutaszem. Jednak muszę się Wam przyznać, że ciężko mi się od niego oderwać i robić coś innego :) Jednak na "życzenie" moich koleżanek, powstały dwie, z trzech bransoletek, które chcę Wam pokazać.


Dla dziewczyn są czarna z żyrafą (tak nazywam ten kamyk w czarne plamki) oraz granatowa z serduszkiem.



Różowa miała być tylko eksperymentem, żeby zobaczyć jak będą wyglądały podwójne sznurki. Spodobała mi się jednak na tyle, że ją oszczędziłam ;) a co więcej- bardzo często noszę. Jest ona sama w sobie dość słodka, więc noszę ją razem z niebieską, którą kiedyś Wam pokazywałam TU.


Na koniec, standardowo, jak prezentują się wszystkie razem:


A Wy, którą byście wybrały?
Pozdrawiam serdecznie i wracam do robienia sutaszowej bransoletki :)

niedziela, 30 grudnia 2012

Shamballa pełna pozytywnej energii

"Shamballa to sanskryckie słowo oznaczające " źródło szczęścia". Bransoletki plecione w tym stylu mają za zadanie wpływać pozytywnie na zmysłowość człowieka. Każdy człowiek jest inny, każdy ma swoje potrzeby, swoją wewnętrzną energię, na każdego działają siły przyrody, dobre i złe wpływy. Shamballa to bransoletki z kamieni naturalnych i ozdobnych, z których każdy posiada mistyczne właściwości. Bransoletki Shamballa wyplatam w całości ręcznie, aby każdej nadać indywidualną energię mającą wpływać pozytywnie na przyszłego właściciela  Bransoletki są w pełni regulowane, tak więc pasują na każdy nadgarstek. Wystarczy tylko rozsunąć sznureczki."


Pomysł spróbowania zrobienia tej magicznej biżuterii podsunęła mi mama mojego chłopaka. Jak ją zobaczyłam, zaczęłam się zastanawiać jak te sznurki "poplątać" żeby tak ładnie wyszło. Na szczęście YouTube to niczym nieograniczone źródło wiedzy :) po obejrzeniu kilku filmików, wszystko stało się jasne :)


Widząc bransoletki Shamballa w sklepach, nie byłam do nich przekonana. Ale po zrobieniu- od razu się w niej zakochałam. Nie jest ona trudna, ale pracochłonna i wymaga skupienia. Nie należy też do najtańszych. Mimo wszystko sądzę, że warto dać jej szansę. Energia mojej pierwszej Shamballi popłynęła do Mamusi :)

Buziaki!